Rozdział 30

Zapadła ciemność.

Niestrudzony detektyw Zarazek pedałował od jednego komisu samochodowego do drugiego. Usadowiona na ramie roweru przysypiała Ruda. Za każdym razem, gdy się zatrzymywał, Ruda wybudzała się gwałtownie, z miną jak skazaniec wywleczony z celi na nocną egzekucję. Zadawała zawsze to samo pytanie:

– Czy nie możesz ich wszystkich obdzwonić?

– Kochana, jesteś mądra i śliczna, ale musisz pogodzić się z tym, że nie masz zbyt wielkiego pojęcia o pracy detektywa. Ja znam się na ludziach. Muszę każdemu w oczy spojrzeć tak głęboko i zaraz wiem, łże czy nie, skurkowaniec jeden. Na tym właśnie polega moje zadanie. Jestem psychologiem i bokserem. Rycerzem i mędrcem. Moja głowa pracuje na takich obrotach, normalnie jak łańcuch od tego roweru. A jeszcze muszę mieć czas by o siebie zadbać i bawić piękne kobiety, takie jak na przykład ty – odpowiadał wówczas Zarazek.

– Jest noc. Dajmy sobie spokój – poprosiła Ruda, która miała już dosyć jazdy na doczepkę, miękkiego ciała Zarazka i coraz bardziej mglistej perspektywy wielkich pieniędzy.

Tymczasem, owoc pracy umysłowej Zarazka był umiarkowany. Jeździli od komisu do komisu, zadawali te same pytania, na które padały identyczne odpowiedzi. Nikt nic nie wiedział. Nie było żadnych kobiet. W tych smutnych czasach ludzie nie kupują nowych samochodów.

– Zawieź mnie do domu. – powiedziała Ruda.

– Na to jeszcze przyjdzie czas, moja droga – odpowiedział Zarazek. – rozumiem, jest do czego się śpieszyć… Ale najpierw obowiązki! Po tym poznajemy mężczyznę, że przedkłada swoje zobowiązania ponad przyjemności.

Ruda w lot zrozumiała jakie przyjemności może mieć na myśli Zarazek i nie odezwała się już ani słowem. Tak w milczeniu dotarli pod kolejny komis samochodowy. Nosił nazwę FURA U JASZCZURA, a jego właściciel rzeczywiście nosił mokasyny z krokodylej skóry. Poznali go jeszcze przed wejściem. Jednocześnie próbował wsadzić klucz w zamek u bramy i walczył dzielnie o zachowanie postawy pionowej. Zarazek i Ruda zbliżyli się do niego. Facet dosłownie parował alkoholem. W sinych palcach obracał wielki pęk kluczy. Po kolei, próbował każdy wepchać do zamka. Mamrotał przy tym:

– Nie ten kielonek… Noź kurwa nie ten kielonek!

– Czołem kolego! – zawołał wesoło Zarazek.

– Noż kurwa, nie straszcie porządnych ludzi – wybełkotał pan Jaszczur. – patrzcie co mi się, hep, przydarzyło. Nie wiem, który kielonek dobry, żaden nie pasuje. Tak późno, tak wiele kielonków. Pomoglibyście czy co… dam wam zniżkę na punto…

Zarazek chciał wziąć pęk kluczy. Ubiegła go Ruda. Uklękła i zaczęła mordować się z zamkiem.

– Jak ona pięknie wygląda z kielonkami – cieszył się pan Jaszczur. – to twoja córka, prawda?

– Gdzieś się tak załatwił? – zapytał Zarazek.

– Och, kierowniku, cała historia była. Kumpel, konkurencja niby, ale facet wporzo, nagle wódkę postawił, rozumiecie kierowniku i córuniu, córuniu laluniu, tobie normalnie z kielonkami ślicznie, pół knajpy wynajął bo jakieś dwie flądry, wydry czy inne małpiszony wzięły od niego byle opla za dwieście koła. Dwieście koła?  Kiedyście widzieli takie pieniądze ostatnio? No i ja żem dobrze się czuł, tak jak teraz się czuję, a jednak wjechałem w drzewo i doszedłem tutaj na butach. Mój nissan dwa kilometry dalej się rozkraczył. Wezmę sobie jakiś samochód, a wam dam punto… Za dobroć.

– Otwarte! – ucieszyła się Ruda.

– Jezusie, dobry Boże, dziękuję ci za to, że stworzyłaś, baby – wykrzyknął pan Jaszczur ku rozgwieżdżonemu niebu.

Zarazek był już na tropie.

– Jakie to były kobiety? Jedna wysoka, druga czterdziestka, zadbana taka, dobrze mówię?

– No… jakieś nerwowe były – odparł pan Jaszczur.

– Dokąd pojechały?

– Skąd mam kurde wiedzieć, gdzie teraz baby nosi?

– Dobra, a twój kumpel dalej baluje? Można wbić na imprezkę?

– No pewnie! – radował się  pan Jaszczur. – zabawa jak ta lala, lepiej niż na przepustce. Siedzą w „Kolorowej”, to koło Modlina jest, na pewno wiecie. Powiedz, że jesteś od Włodka to wam poleje. Kierowniku złoty… Przepraszam, że pytam, nie gniewajcie się kierowniku – pan Jaszczur popatrzył poważnie na Zarazka i przeniósł wzrok na Rudą. – Jakim cudem taki brzydki facet zrobił tak piękną córkę?